RSS
niedziela, 09 września 2007
Prison Break Anthem
22:27, ludwisarz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 sierpnia 2007
25 sierpnia 2007, 150km od Lyonu, 2 w nocy...

Jedni mowia, ze dostalem drugie zycie, inni ze to cud ze zyje. Z kolei ci bardziej powsciagliwi, ze mialem bardzo duzo szczescia, niezlego farta. Jak inaczej mozna nazwac zderzenie z tirem na autostradzie przy predkosci ponad 120 km/h po ktorym kierowca wychodzi calo?Podkreslam slowo "calo". Nic mi nie jest, NIC. Wiem, ze po wypadkach samochodowych mikro urazy moga dac o sobie znac po wielu tygodniach ale w tym momencie nie liczac dwoch drobnych rozciec i zadrapan po wybitej szybie wszystko jest zaskakujaco dobrze. Mimo to psychicznie jestem podlamany. Caly czas mam przed oczami pekajaca szybe, otwierajaca sie poduszke powietrzna a w uszach pusty dzwiek uderzenia. Nie moglem w to uwierzyc, czulem sie jak we snie, ludzilem sie jednoczesnie ze za chwile sie obudze ale dobrze wiedzialem ze to nie sen. To byl film wyrezyserowany przez zycie, ktorego glownym bohaterem niestety bylem ja. Kolega, ktory przezyl wypadek opowiadal mi jak podczas zderzenia przelatuje czlowiekowi przed oczami migawka z calego zycia, wtedy nie wiedzialem co to oznacza, dzis niestety juz wiem i nikomu nie zycze tej wiedzy. W takim momencie pytasz sam siebie czy to juz czas na smierc, czy to tak ma wygladac a jednoczesnie blagasz los o druga szanse i obiecujesz sam sobie, ze nastepnym razem bedziesz bardzie uwazny. Mozesz cos miec o czyms marzyc a za chwile wszystko sie konczy przestajesz byc i miec a marzenia weryfikuje los. Wydawalo mi sie ze moge wszystko, ze bez zatrzymywania sie przejade cala Europe, ze bede mial dobry czas zuzywajac przy tym sladowe ilosci benzyny. Oszukiwalem sie ze ja nie musze odpoczywac, ze mnie sie nie da zlamac. Okazalo sie ze jestem zwyklym czlowieczkiem, ktory musi jesc, pic i SPAC a cala wyjatkowosc pekla jak przenia szyba mojego auta. Ale skoro znalazlem sie juz w takiej sytuacji i to jest moje nowe "tu i teraz" to musze wyciagnac z tej bolesnej lekcji jak najwiecej (szkoda, ze nie mam zdolnosci takich jak bohater filmu "efekt motyla"). Zawsze szanowalem ludzi staralem sie traktowac wszystkich tak jak chcialbym by oni mnie traktowali (niektorzy wiedza ze nie zawsze mi to wychodzilo, szczegolnie najblizsi) ale zawsze latwiej jest cos powiedziec a trudniej kiedy trzeba dotrzymac slowa. Mozna miec swoje teorie na zycie ale niekiedy zbyt duza "elastycznosc" a innym razem zbyt mocne trzymanie sie czego przynosi odwrotny skutek do pierwotnie oczekiwanego. Jesli chcesz powiedziec komus cos waznego nie czakaj, zrob to natychmiast - bo mozesz nie miec mozliwosci powiedzenia tego. Ciesz sie kazdym dniem, nawet tym nudnym i deszczowym po prostu za to jest w ogole jest.

***Jestem teraz w miejscowosci Poligny (jura) tu zabrano moje auto i mnie wraz z nim. Samotnosc mnie wykancza, choc to dopiero drugi dzien, nie moge sie odnalesc a bariera jezykowa tylko poteguje moja alienacje (niestety nie znam francuskiego). Spedzilem kilka godzin wczoraj w szpitalu - podobno jest OK. Czekam teraz na lawete z Polski, ktora ma zabrac wrak do kraju. Ja sam udaje sie w przeciwnym kierunku (do Barcelony gdzie jest moj tata). Co potem?Nobody knows...

***Natknalem sie dzis w miasteczku na mlodziezowa reprezentacje wschodnich regionow Francji w koszykowce. Jeden z, ktorym rozmawialem twierdzi, ze bedzie nastepnym Tonym Parkerem [oby nie oszukiwal bo mam pamiec do twarzy;)]. Pozwolili mi troche porzucac i pobiegac. Moj Boze jak ja uwielbiam ten sport. Na godzine moglem zapomniec o wszystkim, spocic sie i poczuc tak jak lubie najbardziej.

*** Ktos kiedys mnie prosil zebym na swoim "Karol mówi"... pisal o sobie. Zawsze odpowiadalem ze nie mam takiej potrzeby a poza tym blog jest o NBA i tak zostanie. No to teraz "włala" - pojawila sie potrzeba, pojawil sie blog...

20:06, ludwisarz
Link Komentarze (8) »
Zakładki:
Moja pasja